Logo


Uroczystość Najświętszej Trójcy


Słowa Ewangelii wg św. Jana

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi.
Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi».

Czytanie z Księgi Przysłów

Tak mówi Mądrość Boża: «Pan mnie zrodził jako początek swej mocy, przed dziełami swymi, od pradawna. Od wieków zostałam ustanowiona, od początku, przed pradziejami ziemi.
Przed oceanem zostałam zrodzona, przed źródłami pełnymi wód; zanim góry zostały założone, przed pagórkami zostałam zrodzona. Nim glebę i pola uczynił, przed pierwszymi skibami roli.
Gdy niebo umacniał, z Nim byłam, gdy kreślił sklepienie nad bezmiarem wód; gdy w górze utwierdzał obłoki, gdy źródła wielkiej Otchłani umacniał, gdy morzu ustawiał granice, by wody z brzegów nie wystąpiły; gdy ustalił fundamenty ziemi. I byłam przy Nim mistrzynią, rozkoszą Jego dzień po dniu, cały czas igrając przed Nim. Igrając na okręgu ziemi, radowałam się przy synach ludzkich».

Czytanie z Listu Świętego Pawła Apostoła do Rzymian

Bracia:
Dostąpiwszy usprawiedliwienia dzięki wierze, zachowajmy pokój z Bogiem przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa; dzięki Niemu uzyskaliśmy na podstawie wiary dostęp do tej łaski, w której trwamy, i chlubimy się nadzieją chwały Bożej. Ale nie tylko tym, lecz chlubimy się także z ucisków, wiedząc, że ucisk wyrabia wytrwałość, a wytrwałość – wypróbowaną cnotę, wypróbowana zaś cnota – nadzieję. A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany.



Patron tygodnia – św. Alojzy Gonzaga

Urodził się w 1568 r. w rodzinnym zamku Castiglione delle Stiviere koło Mantui, jako najstarszy z 8 synów Ferdynanda Gonzagi, markiza Castiglione, i Marty Tany di Santena z arystokratycznej rodziny della Rovere.
Ojciec, rycerz i żołnierz (brał udział w bitwie morskiej pod Lepanto w 1571 r., która zatrzymała inwazję muzułmańskiej Turcji na Włochy), pragnął podobnej kariery dla syna. Już jako pięcioletniego chłopca przez pięć miesięcy trzymał Alojzego przy sobie w obozach wojskowych. Od dziecka był więc Alojzy szkolony w sztuce wojenej. Opatrzność miała jednakże inne plany...
Gdy miał 8 lat został, ze swoim młodszym bratem, wysłany na dwór księcia Francesco de Medici we Florencji, na kolejny etap nauk. Tam zachorował na nerki, chorobę, która do końca życia już go nie opuściła. Leżąc w łóżku dużo czytał i poświęcał wiele czasu modlitwie. Wtedy właśnie, przed ołtarzem Matki Bożej, w kościele Zwiastowania (łac. Annuntiata), złożył śluby dozgonnej czystości...
W 1580 r. bracia powrócili do Castiglione. Tam późniejszy święty, kard. Karol Boromeusz, udzielił Alojzemu pierwszej Komunii św. Rok później rodzina Castiglione była w Hiszpanii, towarzysząc cesarzowej Marii Austriackiej. Alojzy, służący jako paź hiszpańskiego następcy tronu, narzucił sobie reżim pokutny (który utrzymał potem do końca życia) i wtedy na poważnie zaczął myśleć o wstąpieniu w progi zakonne...
Wybrał jezuitów. Rodzice oponowali, ale Alojzy był nieugięty. Ojciec próbował zatem namówić go na wybór drogi diecezjalnej, co mogłoby prowadzić do godności biskupiej, ale chłopak nie dał się złamać. Na rzecz młodszego brata zrzekł się oficjalnie prawa do dziedziczenia tytułu rodzinnego (wymagało to zgody cesarskiej) i udał się do Rzymu, gdzie w 1585 r. wstąpił do nowicjatu jezuitów.
Mimo nieustających kłopotów zdrowotnych (oprócz nerek trapiła go bezsenność i bóle głowy) zaczął brać udział w dyskusjach i dysputach filozoficznych (m.in. w Kolegium Rzymskim), a po otrzymaniu święceń niższych - ślubów czystości, ubóstwa i posłuszeństwa - rozpoczął studia teologiczne.
W 1590 r., po powrocie z krótkiej wizyty u rodziny (gdzie mediował w sporze między bratem -dziedzicem fortuny rodzinnej - a ojcem, który z powodu mezaliansu chciał go wydziedziczyć), miał mieć wizję Archanioła Gabriela, który przepowiedział mu śmierć w przeciągu roku... Niezbadane są wyroki Opatrzności! W tym samym - 1590 r. - w Rzymie nastała epidemia dżumy. Alojzy zaczął pomagać w szpitalu jezuickim św. Sykstusa, gdzie otaczano opieką cierpiących. Szybko uległ zakażeniu.
Choć przez moment mogło się wydawać, że zdrowieje, ale w dniu Oktawy Bożego Ciała nastąpiło pogorszenie. A parę dni wcześniej miał przepowiedzieć swemu spowiednikowi, kard. Robertowi Bellarmine, że tego właśnie dnia umrze… I wieczorem, po przyjęciu Wiatyku, czyli Ostatniego Namaszczenia, kleryk Alojzy - nie zdążył jeszcze przyjąć święceń kapłańskich, których tak bardzo sobie życzył - odszedł do Pana. „Odchodzę szczęśliwy, szczęśliwy” - miał mówić na łożu śmierci... Pochowany został w kościele Zwiastowania w Rzymie. Później jego szczątki przeniesiono do kościoła św. Ignacego z Loyoli, gdzie znajdują się do dziś (oprócz relikwii głowy, która przechowywana jest w specjalnym relikwiarzu w bazylice jego imienia w rodzinnym Castiglione delle Stiviere).
Szybko zaczęły się mnożyć przypadki cudownych wydarzeń, które ich uczestnicy przypisywali Alojzemu, i zaczęto mu oddawać cześć. W rezultacie już w 1605 r. Paweł V ogłosi ł go błogosławionym.
Kanonizacji (wraz ze św. Stanisławem Kostką) dokonał w 1726 r. Benedykt XIII, który trzy lata później ogłosił Alojzego patronem młodzieży, zwłaszcza studiującej.
W 1926 r. Pius XI ogłosił św. Alojzego patronem młodzieży katolickiej.
W związku z charakterem śmierci niezwłocznie po niej zaczęto go uznawać za patrona ofiar dżumy i innych plag. I tak też pozostało, a w ostatnim czasie przywołują go także ofiary AIDS...